piątek, 17 lutego 2017

15 sposobów na finansowe odchudzenie kosmetyczki :) część 3


Witajcie Kochane!

To już ostatnia część cyklu o "finansowym odchudzaniu" kosmetyczki.
Jeśli nie miałyście okazji zapoznać się z poprzednimi częściami, to zapraszam tutaj, gdzie zostały opisane substytuty drogich produktów pielęgnacyjnych oraz tutaj, gdzie szukałyśmy zastępstwa dla kolorowych kosmetyków z wyższej półki.

Dziś 5 trików tzw. zakupowych, czyli jak kupować kosmetyki, żeby nie wydać fortuny, a mimo to mieć kosmetyczkę, wypełnioną potrzebnymi i dobrej jakości produktami.

Startujemy :)

1. Nie kupujmy na zapas!
Wiem, że trudno się oprzeć, bo przecież taka promocja zapewne nie powtórzy się już nigdy, przenigdy. Uwierzcie mi, że za miesiąc lub dwa taką samą urządzi konkurencyjna sieć drogeryjna, a za kwartał powtórzy się w tym sklepie, w którym właśnie stoicie :) Ok, jeśli są to kosmetyki mające długi termin ważności. W przeciwnym wypadku, musicie się opanować. Nie chcecie przecież zostać z szufladą pełną przeterminowanych np. kremów, bo kupiłyście 5 opakowań w niższej cenie i nie zdążyłyście ich zużyć. Albo nabyłyście mega-opakowanie fantastycznego balsamu i nie ma szans go wykończyć, nawet jakbyście wysmarowały nim całą rodzinę i sąsiadów.
Drugi przypadek jeśli chodzi o kupowanie na zapas, to sytuacja, w której kupujecie zupełnie nowy np. krem, mając jeszcze niedokończony poprzedni. Dam sobie głowę uciąć, że nie zużyjecie tego starszego do końca i nie poczekacie cierpliwie na testy nowego kremu. Tego samego dnia poprzedni krem pójdzie w odstawkę i wypróbujecie nowy. Jeśli Wam posłuży, to do starego już nie wrócicie, a przecież także był w porządku i zostało jeszcze pół słoiczka. Siup, pieniądze w błoto.



2. Ostrożnie nabywajmy zestawy kosmetyków!
"Dopłać tylko 1,50, a do szamponu dołożymy chusteczki dla niemowląt". No super, faktycznie dobry deal, bo takie chusteczki to co najmniej 5 zł kosztują. Tylko, że Ty niemowlęcia nie posiadasz, więc tak jakby klops. Ale promocja kusi. Owszem są sytuacje, gdzie kupowanie zestawów jest opłacalne (ostatnio np. świetne promocje marki Estee Lauder miał Douglas), ale zastanówmy się chwilkę, czy ten dodatkowy produkt jest nam naprawdę potrzebny i przeliczmy na szybko, czy aby na pewno w zestawie jest taniej, niż jakbyśmy te kosmetyki kupiły osobno ;)

3. Nie kupujmy nowych kosmetyków w pełnowymiarowych opakowaniach!
Szczególnie jeśli chodzi o kosmetyki pielęgnacyjne, bo kolorowe zazwyczaj możemy w sklepie przetestować. W pierwszym przypadku zapytajmy o próbkę lub poprośmy o jej przygotowanie (np. Sephora oferuje taką możliwość). Poczytajmy opinie, przeanalizujmy skład, poprośmy o konsultację w drogerii czy aptece. Jest to istotne szczególnie dla osób z wrażliwą cerą czy skłonnościami do reakcji alergicznych. Szkoda wydać 150 zł na krem, który będziemy musiały wyrzucić do kosza lub ewentualnie posmarować sobie nim stopy, bo pod nasze oczy to on się na pewno nadawał nie będzie.

4. Weźmy pod lupę zakupy w sieci.
Tak, zdaję sobie sprawę, że internet oferuje kosmetyki najtaniej i w najszerszym asortymencie. Zaopatrujmy się jednak tylko u wiarygodnych sprzedawców, którzy oferują produkty ze sprawdzonych źródeł. Nie kupujmy nalewanych z ogromnych opakowań podkładów, kremów czy perfum. Zazwyczaj nie są one oryginalne, bywają przeterminowane i niestety są niskiej jakości. Podkłady mają inny odcień, perfumy wietrzeją po godzinie, a kremy się warzą. Oczywiście nie zawsze tak jest, ale istnieje spore ryzyko, że taka sytuacja Was spotka. Tak więc czytajcie opinie innych kupujących, zwracajcie uwagę na opakowania i ich pojemność (stosowany chwyt to mniejsza pojemność niż standardowa). Często zbyt niska cena jest już podejrzana. Moim zdaniem korzystnej jest zakupić dany produkt w drogerii i mieć pewność, że jest oryginalny i świeży, niż rozczarować się jakością tańszego kosmetyku, na dodatek wątpliwego pochodzenia.


5. Gdzie zatem kupować?
Ja zaopatruję się w perfumeriach (Sephora, Douglas), gdzie posiadam karty stałego klienta, upoważniające mnie do wszelakiego rodzaju rabatów i promocji (min 10-20%). Ponadto często dokonuję zakupów w sieciach drogeryjnych (Rossmann, Superpharm), które oferują okresowo potężne rabaty (np. 50% na wszystkie produkty do makijażu oczu), bądź co tydzień wystawiają poszczególne produkty w niższych cenach. Zdarza mi się także kupować na lotniskach w strefach tzw. bezcłowych, gdzie zawsze taniej można znaleźć np. tusze do rzęs czy perfumy. Niektóre produkty kupuję w aptekach. Podczas zakupów staram się trzymać pierwszych trzech zasad, co nie zawsze mi wychodzi, ale jestem na dobrej drodze :)

Pozdrawiam Was ciepło i życzę udanych zakupów :)
Bati






2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie.

      Usuń

Copyright © 2016 Bati RULEZ , Blogger